Kompleksy leczę miłością


„Nie założę tej bluzki – źle w niej wyglądam, widać moje (wymyślone) krągłości” , „nie wypowiem się na głos, nie zabiorę głosu – bo przecież się jąkam, wyśmieją mnie”, „nie złożę tam CV (mimo że marzę o tej pracy) – przecież się nie nadaję”. I tak dalej i tak dalej..

Zapytacie się może czy są to wymyślone zdania, a ja Wam wtedy powiem – oczywiście, że nie! Były dni, kiedy z takimi przekonaniami na swój temat mierzyłam się nieustannie. Codziennie sprawdzałam się, a co gorsze – moich bliskich – ile jestem dla siebie i dla nich warta. A czym częściej słyszałam dobre słowa, tym mocniej uważałam, że przecież nie może być to prawdą. Niemożliwe? Może i tak, ale jestem pewna, że nie jedna z Was i to nie raz, miała podobne przekonania na swój temat: nie uda mi się, nie dam rady. I paradoksalnie, by udowodnić sobie nie wiadomo co, sięgałam po niemożliwe. Tworzyło się błędne koło, a ja codziennie zastanawiałam się, za co moi bliscy mnie kochają.

Pewnego dnia mnie olśniło – nie miałam niestety proroczego snu. Olśniło mnie pod tym względem, że może warto byłoby poszukać gdzieś odpowiedzi? Zastanowić się o co chodzi? Dlaczego sama siebie tak męczę i dołuje? No i chyba się doszukałam – dwóch rzeczy. Pierwsze z nich to moje lęki! Oto jeden z winowajców: nieustanny, paraliżujący lęk przed przegraną, niepowodzeniem i rozczarowaniem i myśl, że jak mi się nie uda, to stanę się beznadziejna w oczach innych, ale także w swoich. Z lękiem oczywiście wiążą się kompleksy, skrywane tak głęboko, że nie przypuszczałam, że aż taki wpływ mają na moją osobę i to jaka jestem! I znalazłam środek na nie – jak nie potrafisz wygrać z wrogiem, to zaakceptuj go takim jakim jest. Mój kompleks – wada wymowy. Jak zaczęłam z nim żyć? Zdałam sobie sprawę, że nie mam wpływu na to jak będę mówić, za to mam wpływ na to co będę mówić! Przestałam się przejmować tym jak mówię i doszło do mnie, że w zasadzie nikt nie przykładał do tego większej uwagi, a ja zaczęłam jedynie dbać o to, by to co mówię, było zgodne ze mną i stanowiło pewną spójność. Pokochałam siebie, pokochałam moje słabości, otworzyłam oczy i zrozumiałam, że nie powinnam się przejmować tym na co w zasadzie nie mam wpływu, za to powinnam walczyć o to, co mogę osiągnąć i na co mam wpływ.

Nie wiem czy nie pogubiłam się za bardzo w moich myślach, mam nadzieję, że chociaż część z Was mnie zrozumiała.. ;)

Marcin – Akceptując nasze słabości, zaczynamy akceptować samego siebie, czujemy się o niebo lepiej! Kochaj bliźniego jak siebie samego, albo.. kochaj siebie samego jak bliźniego Twego!

no i oczywiście zapraszamy Was na naszego fb:
https://www.facebook.com/spokojniimpetycy?ref=hl

 

No to by było na tyle. Następnym razem możecie spodziewać się małego zestawienia koncertów/premier książkowych i płytowych w tym roku, na które według Nas warto czekać ;) no i.. małego konkursu :)!

Asia.

Informacje o Aśka i Marcin

Młodzi, szczęśliwi, zakochani, kochający życie ludzie :)
Ten wpis został opublikowany w kategorii Coś mądrego, Kultura i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

30 odpowiedzi na „Kompleksy leczę miłością

  1. ~Magda C. pisze:

    Wpis typowo o mnie… same wady u siebie widzę, kompleksy rosną i coraz bardziej źle się czuję sama ze sobą. Dziękuję za ten wpis – jest świetny!
    Muszę i ja chyba wypisać na kartce co mnie tak dobija i się tego pozbyć… :)

    • To My dziękujemy na taki przyjemny komentarz! :)
      Ja walczyłam z tym bardzo długo, no i nie ukrywam, że nadal walczę. Ale wiem, że jak każdy – ja też mam swoje słabości/wady i żeby żyło mi się lepiej, muszę je zaakceptować! I wtedy jest o niebo lepiej z samym sobą :)

  2. dokładnie tak trzeba zrobić, oswoić wroga :) Ja od pewnego czasu, jak się czegoś boję, czymś się stresuję, to wmawiam sobie, że co ma być to będzie, że przecież jak się nie uda, to świat się nie zawali, że napewno DAM RADĘ zrobić to, czego się tak boję itp., zwyczajnie odpędzam od siebie strach i stres i to bardzo mi pomaga :)

  3. Nie ma sensu przykładać wagi do tego, czego zmienić się nie da…
    Sama mam pewne cechy, z którymi staram się walczyć, ale to trochę jak walka z wiatrakami…

  4. ~Pepe pisze:

    Zuch Dziewczyna ♥ Czasami mała rzecz urasta w nas samych do rangi życiowego niepowodzenia i przeszkody i sami sobie robimy krzywdę :/
    Ale im jestem starsza tym bardziej wiem, że wyżej dupy nie podskoczysz i czasami odpuszczam pewne niedociągnięcia, no trudno się mówi, nie muszę być doskonała ;)
    A mąż mi zawsze powtarza, żebym skupiła się na pozytywach i nie szukała dziury w d…e i chyba ma rację:)
    Btw, wada wymowy jest też sama w sobie urocza i tak o tym myśl :***
    xoxo

  5. ~Fanaberia pisze:

    Kiedy moje słabości biorą górę, nucę sobie piosenkę Maleńczuka – „całe noce, całe dnie, ja po prostu KOCHAM SIĘ!” ;)

  6. ~stokrot pisze:

    „Chcę Ci powiedzieć jak bardzo Cię cenię
    Chcę Ci powiedzieć jak bardzo Cię podziwiam
    Ty masz taką mądrość głupią
    Niech której wszyscy od Ciebie się uczą !”
    Miłość jest lekiem na wszystko…. Trzymaj się tego :D

  7. ~N. pisze:

    Jak pozytywnie i motywująco!

  8. Nasze lęki często blokują nasze działania. To przyczynia się do tego, że nie realizujemy naszych marzeń, a przez to jesteśmy nieszczęśliwi. Kiedy coś odpuszczamy bo nie wierzymy w siebie ponosimy porażkę. Warto uwierzyć w siebie, wiem z własnego doświadczenie, że to jedyna droga do sukcesu.
    Czekam na Wasze zestawienie!

  9. świetny wpis i oby tak dalej! :) chyba każdy z nas miał/ma takie chwile, momenty słabości, kiedy wątpimy w siebie i nasze umiejętności, ale tak jak mówisz, trzeba stawić temu czoła i uwierzyć w siebie, żeby wreszcie dostrzec, że pomimo wad jakie mamy, mamy też trochę zalet, które przeważają i czynią mnóstwo dobrego, a nasze wyimaginowane problemy odchodzą w niepamięć :)

  10. ~Maks pisze:

    Ja kiedyś miałem tysiące kompleksów. Na przykład wstydziłem się wypowiadać w większym gronie osób w obawie, że zostanę wyśmiany. Wstydziłem się tego, że jestem bardziej religijny, grzeczny i spokojny od innych nastolatków. Wstydziłem się stylu ubierania się itd.
    Trochę się zmieniłem, trochę kompleksów wyleczyłem. Nabrałem trochę pewności siebie.
    Na szczęście kompleksy można pokonać. Spektakularne przykłady to jąkający się Owsiak albo nieśmiały Małysz.
    Pozdrawiam:)

  11. ~Asia pisze:

    ja już dawno wyrosłam z kompleksów;), kiedyś i owszem miałam ich cały milion, teraz po 1 jestem na to za stara po 2 w końcu nauczyłam sie siebie lubic ;). A tak na serio, to kompleksów nie ma chyba tylko głupiec;) pozdrawiam Asia

  12. ~Asia pisze:

    Każdy ma w sobie jakieś kompleksy i faktycznie trzeba je po prostu zaakceptować, bo walka nas jeszcze bardziej dołuje i zbliża do ziemi. Często kompleksy rosną razem z nami, pojawiając się już w dzieciństwie, dojrzewają tak jak my i stają się coraz silniejsze. Gdzieś czytałam, że często trzeba powrócić do lat dziecięcych i poszperać w przyszłości i znaleźć przyczynę kompleksów. Podobno wtedy też łatwiej sobie z nimi poradzić.
    P.S. Jaki zbieg okoliczności, co prawda nie wiem czy jesteście parą, ale ja z moim chłopakiem tworzymy identyczne zestawienie imienne jak Wasze- też Asia i Marcin, więc od początku jak tu tylko weszłam, to poczułam się tak swojsko haha ;)
    Pozdrawiam

    • No to jak w domu, bo My to też para:)) masz racje co do tego dzieciństwa, ma na Nas bardzo duży wpływ. A podobno dużą rolę odgrywa tez szkoła. Ja źródło moich kompleksów znalazlam już jakiś czas temu, wiem skąd sie wziely i dlaczego. A teraz to juz z górki, w zasadzie już je zaakceptowałam i doszlam do wniosku, że nie ma sensu się przejmować:))

  13. ~weronika pisze:

    Heh… kompleksy często biorą górę nad rozsądkiem… i sama często tego doświadczam.

  14. ~lennyk pisze:

    Był czas, w którym miałam mnóstwo kompleksów. Obecnie udało mi się ich trochę pozbyć, więc jest lepiej. Dalej jakieś mam, no, ale każdy ma jakieś wady, nie można mieć samych zalet. A w sumie obecnie mi one tak bardzo nie przeszkadzają.

  15. ~Małgorzatka pisze:

    Pokochaj siebie, a inni też Cię pokochają. Polub swoje wady, a zamienisz je w zalety. Myśl o sobie pozytywnie, a to będzie miało pozytywny wpływ na Twoje życie…

    Takie formułki wydają się niby banalne. Ale sama zauważyłaś, że jeśli człowiek zaczyna o nich myśleć poważnie i wcielać je w życie, to zaczynają się dziać rzeczy wspaniałe, a czasem nawet cudowne!

    Fajnie, że Ty już to rozumiesz. Teraz pora na innych: zakompleksionych, zgnębionych, samotnych…

    Pozdrawiam promiennie! :-D

  16. A czy nad wadami wymowy nie można pracować? Logopeda nie pomoże? :) nie żebym uważała, że powinnaś się tym przejmować, ale to pierwsze przyszło mi na myśl. Mimo wszystko gratuluję odnalezienia swojej drogi :)

    P.S. Ja właśnie uwielbiam tę sztukę akceptowania każdego stanu… ;) i to jest sztuka dla sztuki, dokładnie :)

  17. ~natalia pisze:

    O nie! Moja ULUBIONA piosenka! Zawsze ją słucham kiedy mam doła, albo kiedy czeka mnie poważne zadanie do wykonania. Zawsze ona mnie podnosi na duchu!

  18. ~Bina! pisze:

    rozumiem doskonale :) kiedyś sama sobie przekreślałam możliwości, bo czułam się niepewna, ‚to nie dla mnie’… ale cóż, miłość potrafi góry przenosić, pozwala nam uwierzyć, że MOŻEMY WSZYSTKO! wspaniałe uczucie ;)
    trzymajcie się!!

  19. Też kiedyś tak myślałam, też kiedyś byłam przepełniona lękiem, ale zrozumiałam, że przez to życie przecieka mi przez palce, że nie będzie drugiego razu – że trzeba wziąć się w garść i żyć, a nie tylko ciągle myśleć i się bać. I jestem od tej pory dużo szczęśliwsza :)
    pozdrawiam :*

  20. Kompleksy niestety mogą część z nas przerosnąć ;(
    A jeżeli chodzi o zapowiedź recenzji, to nie mogę się doczekać, zwłaszcza, że napisaliście coś o płytach ;)

  21. Dobrze mówisz :) Ciężko to wszystko wprowadzić w życie ale w sumie prawda jest taka, że jak wierzysz w siebie i jesteś pewna siebie, to roztaczasz wokół siebie taką atmosferę, że nikomu nie przyjdzie do głowy, że możesz mieć jakiś kompleks :)

  22. Marzę, żeby potrafić robić tak jak piszesz…

  23. ~Malaika pisze:

    Ja się ze wszystkim zgadzam!
    Ale najbardziej rozbraja mnie to, że Asia pisze cały wywodzik, a Marcin komentuje jednym zdaniem… i co ja zapamiętuję? Oczywiście to jedno zdanie Marcina :D
    Pozdrowienia dla obojga! :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>