Umiejętne pomaganie

Nie dawaj pieniędzy na ulicy.. bo na niej zostanę – jest dosyć mocną akcją skierowaną ku społeczeństwu, ze strony Towarzystwa Pomocy Im. Świętego Brata Alberta. Nie wiem jak w innych miastach, ale w Trójmieście przez krótką chwilę było dosyć sporo tych plakatów, zwłaszcza w miejscach publicznych czy w SKM.

Cała ta akcja dotyka problemu, jakim jest bezdomność. Tyczy się zarówno osób mieszkających na ulicy, ale także osób, które chcą im pomóc. Bo prawda jest, że tylko umiejętna pomoc, jest w stanie coś zdziałać. Ale wróćmy na chwilę, do osób bezdomnych. Nigdy nie interesowałam się jaka jest skala bezdomności w całej Polsce, natomiast wiem, że na terenie Gdańska (samego Gdańska, nie Trójmiasta!), jest ponad 700 osób pozbawionych dachu nad głową. Liczba ta rośnie w zatrważającym tempie, dlatego też trzeba działać i najlepiej jak będziemy działać wszyscy, a do tego świadomie! A czym jest świadoma pomoc osobom bezdomnym? Przede wszystkim NIE dawaniem pieniędzy. Pieniądze dane, uczą osoby bezdomne bezradności tego, że jakby nie było źle, ktoś pieniądze da. Mało tego, dawanie pieniędzy pokazuje osobom bezdomnym, że nie ma sensu przenieść się z ulicy np. na placówkę, skoro na tej ulicy sobie radzą – dzięki takiej formie pomocy. Zapewne ktoś pomyśli sobie: a co z jedzeniem? Jasne, w ten sposób można pomóc, ale z głową! I nie zawsze! Bo celem Towarzystwa i celem tej akcji, jest „zabranie” ludzi z ulicy, pokazanie im, że życie na ulicy jest jedynie wegetacją. Oczywiście nie jest to takie łatwe jak się piszę. Żeby zmniejszyć liczbę osób przebywających na ulicy, potrzebna jest prężna i systematyczna praca np. streetworkerów, pracowników socjalnych i przede wszystkim zwykłych ludzi! Dla podpowiedzi, zawsze warto zadzwonić na Straż Miejską, do Mopsu/Mopru, Towarzystwa Pomocy Im. Świętego Brata Alberta, czy innych Towarzystw/Stowarzyszeń/Fundacji, specjalizujących się w pomocy osobom bezdomnych.

Pomagajmy – ale z głową!

 

A gdybyście mieli ochotę odwiedzać Nas częściej, to zapraszamy na naszego fb:
https://www.facebook.com/spokojniimpetycy

 

Asia.

Informacje o Aśka i Marcin

Młodzi, szczęśliwi, zakochani, kochający życie ludzie :)
Ten wpis został opublikowany w kategorii Coś mądrego, Życie i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

23 odpowiedzi na „Umiejętne pomaganie

  1. znam doskonale ten plakat, rzeczywiście jest ich sporo. to straszne, że problem bezdomności jest tak bardzo wszechobecny. czasem serce się ściska, kiedy widzi się takich ludzi, ale niektórzy dają im pieniądze w dobrej wierze, często nie myśląc, że to na dłuższą metę jest dla nich krzywdzące. dobrze, że istnieją takie akcje, które uświadamiają…

    • Mnie też to cieszy, że ludzie chcą pomagać, a to że pomagają w taki sposób – poprzez dawanie pieniędzy – wynika pewnie z niewiedzy. Dlatego tak jak piszesz, cieszę się że są takie akcje! :)

  2. i w końcu jakaś mądra kampania!

  3. ~patrycja pisze:

    Ja ogólnie nie jestem za pomaganiem ludziom na ulicy. Nie dlatego, że nie chcę pomagać, tylko dlatego, że dając im pieniądze za „proszenie” oni tak będą całe życie… a wg mnie jeżeli ktoś coś chce, powinien ruszyć tyłek i robić coś…

  4. ~Bobi pisze:

    Asia, zobacz jak tu bezdomny dostał wyjątkowy prezent:)
    http://youtu.be/4Lki_IeM6bQ

  5. Przykro mi to mówić, ale stałam się lekko nieczuła na pomaganie ludziom na ulicy. Sytuacje, gdy litujesz się nad schorowaną kobietą, a później ona stoi przed tobą w sklepie w kolejce i kupuję wódkę i jak się okazuje jest w dobrej formie znieczuliły mnie okropnie. Mam często wyrzuty sumienia, że odrzucam każdą prośbę o pomoc na ulicy, ale niestety ciężko jest odróżnić naciągacza od potrzebującego. Zgadzam się całkowicie z założeniem tej akcji. Tylko taka pomoc ma sens. Pozdrawiam :)

  6. Popieram takie akcje. Też uważam, że dawanie pieniędzy to nie jest pomoc. Warto wspierać te organizacje, które w konkretny sposób pomagają czyli wyciągają osoby z bezdomności.

  7. ~Magda C. pisze:

    Świetna akcja, też widziałam plakaty. Najgorsze co może być to dawanie pieniędzy… Przyzwyczaili się bezdomni do pieniędzy… nigdy nie dawałam. Zawsze proponowałam bułkę, kiełbasę itd. Kto nie brał, nie chciał jedzenia to nie dostawał nic. Dawanie pieniędzy tylko rozleniwia i takim osobom jest za łatwo…

  8. ~Maks pisze:

    Kiedyś dawałem pieniądze bezdomnym, żebrzącym na ulicach. Ale od kiedy zacząłem pracować w pomocy społecznej (także z bezdomnymi), przestałem dawać im kasę.
    Zauważyłem, że większość bezdomnych przepija wszystkie pieniądze (kilka stówek dostają z zasiłków, kilka stówek wyżebrzą na ulicach). Nie wszyscy tak robią, ale zbyt wielu..
    Co do liczby bezdomnych, skoro w Gdańsku jest prawie 1000, to ile tysięcy musi być w Warszawie!
    Pozdrawiam:)

  9. ~Mała Mi pisze:

    Kiedyś na dworu widywałam śpiącego tam mężczyznę… zgłosiłam to policji, bo akurat mijałam, a sama bałam się podejść do tego człowieka. Policjanci byli bardzo mili. Prosiłam ich, żeby poszli i poinformowali pana o miejsca dla bezdomnych. Powiedzieli, że to zrobią, ale bezdomni czasem wolą spać na dworcu, bo tam mogą sobie wypić…
    Ostatnimi czasy już nie widuję tego pana na dworcu… mam nadzieję, że uzyskał pomoc, a nie przeniósł się na inny dworzec…

  10. ~tosia pisze:

    Plakat, który w prostych słowach wyraża to, co najważniejsze. Ostatnio zaczęłam się rozglądać za takimi miejskimi napisami, które by motywowały lub czegoś uczyły, ale niestety jeszcze takowych nie znalazłam.

  11. ~Ania P pisze:

    Podoba mi się ta kampania, ja pieniędzy bezdomnym nie daję, bo niestety ale większość żebra tylko i wyłącznie na alkohol…

  12. ~Asia pisze:

    To jest dość delikatny i trudny problem. Z jednej strony też nie jestem zwolenniczką dawania pieniędzy ,,bezdomnym”. W sumie sami bezdomni aż tak nie proszą o pieniądze, bo często idą ulicą i wloką za sobą swój cały dorobek życia. Częściej, przynajmniej mam takie wrażenie, o pieniądze proszą, a raczej żebrzą, alkoholicy, którzy sięgają dna. Choć bycie alkoholikiem nie wyklucza bycia bezdomnym, ale nie zawsze. Bezdomny alkoholik ma gdzieś, co z nim będzie, ważne, żeby był procent. Bezdomny, który alkoholikiem nie jest, chętnie zje ciepłą zupę, zaśnie w ciepłym miejscu.
    Sytuacja wymaga działania, może nagłośnienie akcji coś da i bezdomni sami będą zgłaszać się do różnych placówek.

    Pozdrawiam:)

  13. ~Bukowina pisze:

    Najlepszym sposobem jaki na razie zaobserwowałam jest zamiast dawania pieniędzy kupowanie żywności czy tego o co dana osoba prosi. Bo zdarzają się przypadki w których ona na prawdę czegoś potrzebuje, a my traktujemy ją jak pierwszego lepszego pijaka. Np. kiedyś podeszła do mnie kobieta, prosząc o 40 gr. Zainteresowałam się po co jej taka mała suma i dowiedziałam się, że mąż wyrzucił ją z domu i ona teraz zbiera na bilet na autobus powrotny. Oczywiście kupiłam jej ten bilet (trochę by na niego zbierała, kosztuje ponad 3 zł) i pomogłam znaleźć właściwy autobus. Gdybym ja i moi znajomi nie zainteresowali się jej losem, prawdopodobnie musiała by iść te kilka kilometrów piechota, a była to osoba starsza.
    Znieczulica nie jest najlepszym pomysłem, zwłaszcza że my tez możemy się znaleźć w podobnej sytuacji- zdarzało mi się prosić obcych ludzi o telefon komórkowy czy inną rzecz. I pomagali mi, mimo że nie wyglądam na porządną dziewczynę i mogli się obawiać że im ten telefon ukradnę. Nie możemy wszystkich wrzucać do worka ,,margines”,

    • Wydaje mi się, że intuicja jest tu konieczna.. Z resztą, sama po sobie wiem, po swojej pracy, że czasami należy się nią kierować. Ja pieniędzy nie mogę dawać, z resztą nawet bym nie chciała. Jednak jeżeli chodzi o jedzenie, czy o jakąkolwiek inną pomoc, jestem bardzo otwarta. Z resztą, Streetworkerzy muszą być otwarci na tych ludzi i na pomoc Im :) i moje doświadczenie mówi, że czymś co można dać, co ogrom daje i nic nie kosztuje, to.. nadzieja i wiara w tych ludzi, no i działanie – MOPR, Towarzystwo, Straż Miejska, Stowarzyszenia i.. dobra wola ludzi:)

  14. Nie ma chyba oficjalnych danych, jeżeli chodzi o liczbę bezdomnych w Polsce. Kilka lat temu szacowało się ją na 100-300 tys, więc spora rozbieżność ;/
    Pomoc takim osobom jest niezbędna, część z nich jest uzależniona od alkoholu i nie do końca wiadomo jak im pomagać, bo oni sami muszą chcieć wyjść z tej choroby.

    • No tak, alkohol czasami rządzi i sprawia, że nie da się pomóc. Jednak zawsze warto próbować!
      A co do liczby – jest zatrważająca, jednak (niestety!), ta liczba stale rośnie, co widzę po swojej pracy..

  15. ~Pepe pisze:

    Niestety problem bezdomności jest często gęsto bardziej złożony niż się na pierwszy rzut oka wydaje :(
    Pomysł akcji, zacny, bo lepiej dać wędkę zamiast jednorazowej ryby :)
    Nigdy nie daję pieniędzy, bo nie po prostu, ale z miesiąc temu chłopak poprosił mnie o kupno kanapki bo jest bezdomny i głodny i kupiłam mu dwie i sok, bo wiedziałam że nie daję na wódkę :)
    xoxo

  16. Pieniędzy nie daję nigdy. Ale zdarza mi się kupować jedzenie lub lekarstwa.

  17. ~lennyk pisze:

    Zdania na temat dawania pieniędzy bezdomnym na pewno sa podzielone. Z jednej strony czasem ktoś na prawdę czegoś potrzebuje, a z drugiej nie wiadomo w jakim celu prosi o pieniądze. Od małego dziecka zostałam uczona,że można komuś coś dać jeść, nawet chleb, by nie był głodny, ale nie pieniędzy. Nie mam zamiaru dawać komuś pieniędzy na alkohol, a niestety większość bezdomnych właśnie wydaje na to otrzymane pieniądze.

  18. ~Bina! pisze:

    daję bezdomnym jedzenie. pieniądze zazwczyaj idą na kompletnie inny cel, niż bym chciała.. mam już przygotowany artykuł na ten temat :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>